#Niby relacja z Targów Książki

Ehh kurcze, na prawdę chciałabym dodawać regularnie posty na bloga, ale jakoś nigdy mi się nie udaje.
Siedzę właśnie w polskim busie i marzę o jak najszybszym powrocie do domu. A jako że moja koleżanka przysypia na fotelu obok stwierdziłam, że podzielę się z wami moimi wrażeniami z Targów Książki.
Zacznijmy więc od samiuśkiego początku. O godzinie 8.50 znalazłyśmy się na Dworcu Centralnym w Krakowie. Nasza znajomość tego miasta ograniczała się jedynie do tego, że potrafiłyśmy wskazać Wawel i Galerię Krakowską. Dlatego gdy okazało się, iż kompletnie nie mamy pojęcia jak dostać się do EXPO byłyśmy odrobinkę zagubione. Na szczęście znalazłyśmy ratunek. Spotkałyśmy trzy dziewczyny, które jak się okazało jechały z tego samego miasta co my. Przyłączyłyśmy się do nich i tak trafiłyśmy wreszcie do miejsca docelowego.
Samo wydarzenie było bardzo przytłaczajace. Przeraził nas ten ogrom ludzi oraz tłok. Chodziłyśmy po stoiskach i właściwie nie widziałyśmy nic co przykuło naszą uwagę. Budynek wydawał nam się zdecydowanie za mały na pomieszczenie takiej liczby zainteresowantch. Ostatecznie z targów wyszłyśmy z dwoma komiksami oraz tomikami poezji.
Podsumujmy wszystkie plusy i minusy:
Zacznijmy od pozytywów:
+Podoba mi się bardzo sam pomysł.
+Kupiłam wiersze, których gdyby nie targi, pewnie bym nie wzięła.
+Możliwość spotkania tak dużej ilości miłośników książek w jednym miejscu.
Teraz minusy:
- Jak dla mnie zbyt mało miejsca na pomieszczenie tylu ludzi.
- Straszny tłok.
- Nie opłaca się kupować tam książek
- Wszystko jest bardzo przytłaczające.
- Brak wskazówek jak dostać się do Expo.
Czy w następnym roku się wybiorę?
Odpuszczę sobie. Może kiedyś dam im szansę.
A wy byliście? Jak wrażenia?
Do następnego ptrzeczytania!

Popularne posty